Jeszcze jeden dzień w Marakeszu.

Jeszcze jeden dzień w Marakeszu.

komentarze 3

Mimo iż Afryka przywitała nas nie słońcem, a chłodem i deszczem, w Marakeszu zostaliśmy jeszcze jeden dzień.  Po wczorajszym spotkaniu ze Stasiem i ustaleniu kilku kwestii, zdecydowaliśmy się udać do Rabatu po mauretańską wizę autobusem. Rowerem byłoby to kilka dni drogi, a chcielibyśmy się spotkać gdzieś po drodze i trochę razem przejechać. Podczas kiedy my będziemy w Rabacie czekać na wyrobienie wizy, Stasiu jedzie w kierunku Atlasu wysokiego z zamiarem wejścia na Jabal Toubkal, co też zajmie mu kilka dni – no a potem będziemy się gdzieś szukać…

Tymczsem spędzamy jeszcze jeden dzień, z trudem przeciskając się pomiędzy wszędobylskimi motorkami, w mieście zaklinaczy węży, treserów małp, wszelakiej maści handlarzy (papierosy na sztuki ;)), w mieście pełnym dymu z kuchni węglowych, zapachu mięty z cukrem zalewanej wrzątkiem i przepysznych naleśników z miodem lub serem…. Mniam!