Lubimy duże miasta nad oceanem

Lubimy duże miasta nad oceanem

komentarzy 6

Plotka niosła, że wizę do Mauretanii wydają w Rabacie niemal od ręki jednak z małym defektem, tylko na 30 dni od daty wydania. Dla nas oznaczałoby to, że musielibyśmy codziennie, przez miesiąc robić po 100 km dziennie, bez dnia odpoczynku, bez czasu na jakieś zwiedzanie, hostelowe życie towarzyskie, czy po prostu słodkie leniuchowanie nad Atlantykiem. Do zrobienia, tylko po co? Nam się przecież nigdzie nie śpieszy. Mieliśmy zatem plan, żeby pokręcić się najpierw po Maroku, dojechać do samej granicy i wtedy wskoczyć w autobus do Rabatu i załatwić wizę. Owe 30 dni mielibyśmy wtedy nie na oba kraje, ale już tylko na Mauretanię. Na szczęście w Afryce wszystko potrafi się zmienić o 360 stopni z dnia na dzień. W efekcie jesteśmy w Rabacie z wizą mauretańską ważną przez tak długo jak długo potrzebujemy :) Nie obeszło się jednak bez przygód…

 

Pod ambasadą Mauretanii.

 

Urzędnicy rozpatrują jedynie 20 wniosków dziennie, a petentów są setki. Europejczycy żądni przygód, zdesperowani emigranci z Senegalu, Mali, czy  Nigerii którzy potrzebują wiz tranzytowych żeby odwiedzić swoje rodziny, cisi i nieco przerażeni Azjaci i my, dwoje Polaków w centrum awantury o arabsko-francuskim brzmieniu. Nie kumający kompletnie o co cała zadyma. A zadyma jest o to, że ponad 70% przybyłych zostanie odesłana z niczym i będzie musiała przyjść ponownie jutro, pojutrze i pewnie popojutrze, ustawić się w kolejce o 5 rano, żeby sześć godzin później pocałować klamkę. No to skoro tłum zbiera się o 5, to my przybyliśmy następnego dnia o 3, z wełnianym kocykiem, termosem ciepłej herbaty i ku rozpaczy ambasadowego ochroniarza rozłożyliśmy obóz pod drzwiami i tym sposobem zostaliśmy obsłużeni jako numer dwa i trzy, bo numer jeden – Pan Prince – spał w samochodzie obok już trzecią noc J Jednak nie wszyscy mieli tyle szczęścia co my więc skończyło się interwencją policji i ambasadora Rosji, który próbował interweniować na rzecz swoich rozwścieczonych obywateli.

My tymczasem tak dobrze rozpoczęty dzień wykorzystaliśmy na zwiedzanie Rabatu – wyjątkowo spokojnej, czystej i uroczej prawie dwu milionowej metropolii  afrykańskiej.

 

Noel i Ping z Londynu, w podróży przez Afrykę. Zdobyli wizę razem z nami.

_______________________________________________________________________

FOTOGRAFIE Z RABATU >>