Cuda na pustyni…

Cuda na pustyni…

komentarzy 8

Wreszcie Sahara Zachodnia nas w sobie rozkochała! Trzeba było pokonać te kilkaset kilometrów w głąb, żeby poznać jej uroki. Piaszczyste wydmy, dzika roślinność, stada wielbłądów, absolutna niemalże cisza i żywej duszy po horyzont – trochę jak na księżycu, ale jaki ten księżyc piękny!

Nawet wiatr dał nam kilka dni od siebie odpocząć. Oczywiście bez wiatru temperatury w dzień zrobiły się trudne do zniesienia i niemal co godzinę szukamy choćby większej skały albo krzaka, żeby schować się przed słońcem. Do tego spożycie wody wzrosło nam niemal do 5 litrów na osobę dziennie. Jak do tego dodać wodę do mycia i gotowania to okazuję się, że wieziemy jej blisko 20 litrów!

 

 

Największe upały spędzamy w przydrożnych stacjach benzynowych. Oczywiście trafiają się raz na 100/150 km, ale jak już są to jest to doskonała okazja, żeby się trochę umyć, uzupełnić wodę, zjeść coś i oczywiście napić się marokańskiej whisky, czyli herbaty z ogroooomną ilością cukru. W muzułmańskiej części Afryki, gdzie nie spożywa się alkoholu, herbata nie jest tylko napojem, ale pretekstem do spotkania, rozmowy, rytuałem i przygodą jednocześnie. Marokańczycy godzinami spędzają przy niej czas oglądając mecz w telewizji, czytając gazety, przeglądając Internet i oczywiście paląc ogromne ilości papierosów. Dla nas na początku jej smak był trudny do zaakceptowania gdyż proporcje wody i cukru są niemal jeden do jednego. Z czasem jednak przyzwyczailiśmy się i teraz nie potrafimy się bez niej obejść, a tutaj, na pustyni, gorąca i słodka pragnienie gasi doskonale! Nawet nauczyliśmy się ją sami parzyć i z przyjemnością wozimy dodatkowy kilogram cukru….

 

Stacje benzynowe to także świetne miejsce, żeby poznać nowych ludzi. Właśnie na jednej z nich poznaliśmy Emmę, szwedzką rowerzystkę samotnie przemierzającą Afrykę. Jeszcze nie raz nasze drogi się skrzyżują :)

 

Wytchnienie od upału przynosi także wyłaniający się co jakiś czas ocean. Niezmiennie nas fascynuje, że jesteśmy na skraju kontynentu, w miejscu gdzie jakby urwał się ląd, a dalej już tylko woda.

 

No i wieczory…. W końcu są troszkę cieplejsze, dni są dłuższe a miejsc na urokliwy biwak nie brakuje. Od kilku dni Sahara naprawdę nas rozpieszcza.

 

I w tych oto fascynujących okolicznościach przyrody stuknęło nam 2000 kilometrów :)