Ciasny kilometr kwadratowy

Ciasny kilometr kwadratowy

komentarzy 16

CIASNY KILOMETR KWADRATOWY, czyli tragi-komedia w trzech aktach.

 

AKT I, w którym bohaterowie dowiadują się co to znaczy być wazungu, w kraju gdzie na jednym kilometrze kwadratowym mieszka 140 Afrykanów.

Miejsce: Typowa wioska ugandyjska

 

Bohaterowie: biała kobieta i mężczyzna, tutaj znani jako wazungu oraz mieszkańcy Ugandy: moto – taksówkarze (bodziarze), sprzedawca, klienci sklepu, kucharka, goście jadłodajni.

 

Scena 1

Na skrzyżowaniu. Młody mężczyzna podjeżdża do grupy  bodziarzy z zapytaniem o drogę.

– Cześć. Jak się macie?

– Buahahhahahahahhahhahahahahah!!!! Wazungu! Buahahahaa! Na rowerze! Buahahaha!

– Tak, tak. Czy to jest droga na Mbale?

Bodziarzearze śmieją się nieprzerwanie.

– Czy to jest droga na Mbale.

Młody mężczyzna ponawia swoje pytanie.

– Tak, tak, tam. Buahahahahaha.

Młody mężczyzna i jego towarzyszka odjeżdżają we wskazanym kierunku. W tle słychać śmiech.

 

Scena 2

W wiosce. Młoda kobieta wchodzi do sklepu.

– Dzień dobry. Czy są orzeszki ziemne?

Słychać śmiechy klientów sklepiku.

– Wazungu chcą kupić orzeszki ziemne, buahahaha, orzeszki!

Sprzedawca podaje orzeszki.

– 1500 shilingów.

– 1500 shilingów?! przecież wszędzie kosztują 500! Czemu mnie Pan naciąga?

Śmiech sprzedawcy i klientów.

– No dobra 1000.

– To wciąż nie jest prawdziwa cena!

– To ile chcesz zapłacić?

– Tyle co wszyscy inni, a nie wazungu price!

– No dobra. 500 shilingów.

Młoda kobieta wychodzi. W tle słychać śmiech sklepikarza i klientów.

 

Scena 3

W miasteczku. Młoda para wchodzi do jadłodajni. Wszyscy goście przerywają rozmowy i milkną. Z zaciekawieniem patrzą na przybyszów siadających przy ławie.

– Dzień dobry. Co ma pani do jedzenia?

– A co chcecie?

– A co Pani sprzedaje?

– Wszystko, co chcecie?

– Kasawę z sosem z orzeszków ziemnych.

– Nie ma.

– To matoke z fasolą.

– Nie ma.

Młoda para z rozdrażnieniem.

– To co jest??????

– Tylko ugali z sosem rybnym.

– To poprosimy. I dwie herbaty.

– Nie ma.

Chwilę później właścicielka krzyczy z kuchni.

– Wazungu, ugali.

 W tle słychać szepty pozostałych gości jadłodajni.

Wazungu będzie jadł ugali, wazungu będzie jadł ugali, wazungu będzie jadł ugali ……

Chwilę później po sali przechodzi kolejna fala śmiechu i radosne okrzyki.

– Wazungu je ugali rękami, wazungu je rekami! Wie jak jeść ugali! Buahahahahaha.

Zmęczona ciągłą atencją para wazungu oddala się z wioski i szuka schronienie na zacisznym kempingu z widokiem na wodospad. Przez kilka dni towarzystwa dotrzymują im ciekawskie małpy, a za strawę służą im egzotyczne owoce sprzedawane na pobliskim straganie, którego właścicielka jako jedyna w okolicy nie wytykała bohaterom ich koloru skóry.

 

 

Krótki wypoczynek i konsumpcja czerwonych bananów dodała naszym bohaterom skrzydeł i już niebawem ruszyli w dalszą drogę.

 

 

AKT II, w którym bohaterowie zaczynają odczuwać rozpacz.

Bohaterowie: wazungu, dyrektor szkoły oraz setki dzieci.

 

Scena 1

W szkole.

Po wielu kilometrach poszukiwań niezamieszkałego skrawka ziemi, gdzie można by rozbić namiot bohaterowie poddają się i proszą o gościnę w pobliskiej szkole. Dyrektor po krótkiej rozmowy wydaje zgodę i wskazuje miejsce na rozbicie kempingu.

Tymczasem wokół naszych bohaterów zebrał się tłum dzieci.

Podniecone wizytą nietypowych gości dzieci w ilości setki sztuk jedno przez drugie wykrzykują pytania i ciągnięciem za rękę bohaterów domagają się odpowiedzi.

– Skąd jesteście? Gdzie jedziecie? Jak się nazywacie? Jak się macie? Ile macie lat?

Zmęczeni całym dniem jazdy i głośnymi dzieciakami bohaterowie chowają się do namiotu. Dzieci stukają w namiot i dalej wykrzykują pytania.

– Ile tu zostaniecie? Zabierzecie nas ze sobą? Dacie nam rower? Możemy zabrać butelkę? Dajcie nam słodycze!

Widząc nachalność dzieci dyrektor je rozgania i prosi o spokój. Dzieci kontynuują z oddali.

 

 

Scena 2

W innej szkole.

Wszystko tak samo jak w scenie 1.

 

 

Scena 3

Na drodze.

Wszechobecne dzieci biegną za rowerzystami z wytrwale powtarzanym pytaniem.

– Jak się masz wazungu? Wazungu, jak się masz? Jak się masz wazungu? Wazunguuuuuuuuuuuuuu! Wazunguuuuuuuuuuuu! Wazunguuuuuuuuuuuuuuuuuu! Jak się masz? Wazunguuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!

 

Scena 4

Na postoju.

Zmęczeni jazdą bohaterowie szukają schronienia w cieniu. Wszechobecne dzieci obsiadają ich z wszystkich stron domagając się atencji, słodyczy i pieniędzy.

 

Odjeżdżając bohaterowie słyszą pianie kogutów oraz muczenie krów. Oba dźwięki wydają się przypominać znajome krzyki:

– Wazunguuuuuuuuuuuuuuuuu, wazunguuuuuuuuuuuuuu, wazuuuuuuuuuungu!

Jedyną radością bohaterów pozostają egzotyczne owoce dostępne w ilości porównywalnej jedynie do ilości dzieci w Ugandzie.

 

Ukojenie zszarpanym nerwom bohaterów przynosi natomiast zabawa lokalną bronią użyczoną przez szkolnych stróży.

 

AKT III, w którym rozpacz bohaterów spowodowana brakiem prywatności, ciszy i odpoczynku skłania ich do szukania schronienia na bezludnej niegdyś wyspie.

Miejsce: Sese Islands na Jeziorze Wiktorii

Bohaterowie: wazungu, podstarzali niemieccy hipisi, ugandyjscy imprezowicze

 

 

Scena 1

Na kempingu prowadzonym przez dwójkę podstarzałych hipisów z Niemiec.

– Cześć. Jak się macie? Z daleka jedziecie?

– Z daleka, a jeszcze więcej przed nami.

– Aha, fajnie. Zapraszamy. Zastanawialiście się kiedyś kogo byście zabili gdybyście mogli to zrobić bezkarnie?

– ??????? To może my rozbijemy namiot?

– Ok., ok., nie ma sprawy pogadamy później.

 

Scena 2

Na kempingu. Bohaterowie cieszą się długo wyczekiwaną ciszą i spokojem.

 

Nazajutrz udają się na wycieczkę rowerową po wyspie.

 

Szybko przekonują się jednak, że wyspa bezludną już nie jest, więc w poszukiwania schronienia przed dochodzącym zewsząd wazungowaniem, skręcają w las. Sytuacja wydaje się beznadziejna.

 

 

Scena 3

Wieczorem na kempingu. Z okolicznych ośrodków dochodzi głośna muzyka dyskotekowa. Podpici niemieccy hipisi podejmują próbę interwencji.

– Macie sąsiadów wy bałwany! Zamknijcie się! Ściszcie tą cholerną muzykę!

Impreza przedłuża się do wczesnych godzin porannych. Zdesperowani hipisi biorą sprawę w swoje ręce.

– Wy cholerni kretyni wyłączcie tą muzykę albo rozwalimy tą budę!

Brak reakcji ze strony „cholernych kretynów” spowodował atak niemieckiego hipisa na średniej jakości głośnik pochodzenia chińskiego oraz jego trwałe uszkodzenie.

– Wy cholerni wazungu! Pip…………………………

Rozwścieczeni „cholerni kretyni” wyzywali niemieckich wazungu i w czasie próby uratowania kolejnego głośnika złamali niemieckiej hipisce rękę.

 

Scena 4

Na kempingu. Poranek.

Niemiecka hipiska z ręką na temblaku podchodzi do bohaterów.

– Słuchajcie, przykro nam z powodu wczorajszej awantury. Trochę nas wszystkich poniosło. Ale oni tak codziennie …

– Nie ma sprawy. Nami się nie przejmujcie.

– Fajni z was ludzie. Właśnie kogoś takiego jak wy szukamy. Nie chcielibyście może przejąć od nas prowadzenia kempingu na rok lub dwa. My musimy trochę odpocząć w Niemczech.

– NIEEEEE! Nie, nie, dziękujemy!

Nazajutrz bohaterowie oddalają się z bezludnej niegdyś wyspy. Wykończeni udają się do zakonu gościnnych franciszkanów, gdzie spędzą o wieleeee więcej czasu niż pierwotnie planowali!

 

EPILOG

Mimo tych trudnych warunków demograficznych bohaterom udało się  znaleźć spokojne miejsce na tradycyjny portrecik z okazji okrągłej cyferki.

Tym razem 10 000 kilometrów! :)