Przedsionek

Przedsionek

komentarze 2

Ilu podróżników, tyle wizji „tej wymarzonej Afryki”. Poznaliśmy takich, którzy mówią, że przyjechali tu dla zieleni lasów tropikalnych, tropią tam goryle, szympansy i łażą po mostach z lian. Inni kochają pustynie i w samochodach 4×4 prują na azymut, jeszcze inni polują na kudu w dzikim buszu, a jeszcze inni, tacy na przykład my, mają motyle w brzuch i banana na twarzy na przepastnych sawannach.

 

Jak okiem sięgnąć żywej duszy i tylko stada zebr i antylop gnu … Zaraz zaraz, o tym będzie w nastepnym odcinku. Na razie zdradzimy wam tylko tyle, że w Tanzanii się po prostu zakochaliśmy. Najpierw zaczarowało nas wybrzeże Jeziora Wiktorii. Bez dyskotek, turystów, mieliśmy je tylko dla siebie.

 

Potem przyjaźni i nienachalni Sukuma wprowadzali nas w tajniki przetrwania pory suchej. Jak szukać wody w korycie rzeki, która dawno wyschła, jak się najeść gdy do jedzenia jest tylko importowany ryż i fasola i jak jeździć na rowerze z pasterskim kijem pod pachą i kocem dyndającym między nogami.

 

Wzbogaceni o nowe umiejętności zaczęliśmy się wspinać … Tego nie lubimy za bardzo, szczególnie jak żar niemiłosiernie leje się z nieba, trzeba oszczędzać każdy łyk wody i odrobinkę cienia można znależć jedynie pod kłującym w dupę kaktusem…Ale kto by narzekał jak z góry widać górę Hanang, słone jezioro i Step Masajów?

 

A poza tym z każdej góry w końcu się zjeżdża, czasem prosto do Afryki o której się zawsze marzyło, ale o tym w nastepnym odcinku ;).