Safari De Lux Dzień 3

Safari De Lux Dzień 3

1 komentarz

Po około roku przemierzania afrykańskich bezdroży Pataty i Pomarańcze dotarły do „wymarzonej Afryki” gdzie udały się na czterodniowe Safari De Lux. Oto relacja z ich wycieczki w kolejnych odsłonach.

Dzień 3

Step Masajów, Koszt: trzydniowe rozwolnienie

W tym dniu skupili swoje wysiłki na próbie przemierzenia Stepu Masajów. Dzikiego, rzadko zaludnionego, suchego, kamienistego i kolczastego. Było to prawdziwe wyzwanie dla siły ich mięśni, hartu ducha oraz zmysłu orientacji.

 

Tego dnia nie szukali słoni, nie oglądali żyrafek czy ganiali zebr. Tego dnia, jak na każdym porządnym safari, odwiedzili krainę Masajów. Przy drodze stały dzieciaki dopraszające się słodyczy. Organizator prosił jednak, by nie ulegać złudzeniu, że dając im cukierka „pomagamy Afryce”, bo potem rowerzyści, którzy nie rozdają zachodnich smakołyków zostają przez niezadowolone dzieciaki obrzuceni kamieniami, patykami i wyschniętymi, krowimi gównami.

 

Zobaczyli także nie jedną osadę …

 

… oraz pasterzy wypasających bydło.

 

W poszukiwaniu jedzenia trafili także na odbywający się raz w tygodniu targ. Było tam można kupić trochę souvenirów i pamiątek z podróży, takich jak koza, krowa, zsiadłe mleko, trochę ryżu, nieświeżego pączka, a nawet tradycyjne, masajskie fatałaszki czy też wygodne sandały zrobione ze starej opony samochodowej.

 

Organizator radził jednak: kupujcie rozsądnie! Zsiadłe mleko niesione przez kobiety na targ kilka godzin w 40 stopniowym upale może turystom o wrażliwych żołądkach zepsuć resztę wycieczki! Szkoda, że nie posłuchali!

Wieczorem obsługa wycieczki przygotowała urokliwy kemping na sawannie.

 

Proszę być jednak świadomym – ostrzegali – obecności dzikich zwierząt. Zauważywszy stado kołujących nad sawanną sępów, proszę się nie zbliżać do padliny. Chyba, że najpierw masajscy pasterze  dokonają dogłębnych oględzin i orzekną,  że zwierze zdechło samo, bez pomocy lwicy czy innego kotka. Tym, którzy wciąż mają problemy ze suahili podpowiemy przydatny zwrot: hapa kuna simba, czyli tutaj nie ma lwa.

 

Ostatni dzień naznaczą góry wysokie, czyli Meru oraz słynna Kilimandżaro. CDN.